MĘTY

MĘTY 𝖕𝖎𝖒𝖕𝖆𝖓𝖎𝖊 𝖏𝖊𝖘𝖙 𝖉𝖑𝖆 𝖇𝖆𝖏𝖙𝖑𝖎

trzymajcie zaproszenie i trzymajcie się cieplutko
26/02/2026

trzymajcie zaproszenie i trzymajcie się cieplutko

Marcem odnotujemy też jeden z najgłośniejszych koncertów nadchodzącego sezonu, bowiem do Wrocławia powraca sensacja chaotycznego metalcore'u pod szyldem EYES! Będą promować najnowszy album "Spinner" przy wsparciu naszych krajan z CZERŃ oraz MĘTY.

Na koncert zapraszamy do Centrum Reanimacji Kultury wspólnie z Wild Bread Booking. Bilety są jeszcze dostępne w otwartej przedsprzedaży!

kolejni nabrani na nazwę płyty 🤭 dziękujemy pięknie aż mięknie
22/10/2025

kolejni nabrani na nazwę płyty 🤭
dziękujemy pięknie aż mięknie

MĘTY

enjoy
22/10/2025

enjoy

8 track album

mwaaaaahhhhahaha
06/08/2025

mwaaaaahhhhahaha

OFF Festival | Dzień drugi

Sobota na OFFie zdecydowanie była dniem kultowych zespołów i ich nisz (choć należałoby się zastanowić, czy rzeczywiście można nadal mówić o niszy w przypadku np. Panchiko czy innych zespołów RYM-core). Czy to źle? W żadnym wypadku - koncerty dowoziły od początku do końca.

Choć zwariowana, głośna energia Mętów nieco odstawała od przyjemnej, cieplutkiej pogody o 16:30, to może właśnie takiego rozbudzenia było nam trzeba. Męty na żywo to świetne doświadczenie, intensywne, ale idealne dla ludzi, którzy w łupance szukają czegoś więcej niż samej łupanki. Pochwalić należy też Męty za opanowanie trudnej sztuki głębi i złożoności brzmienia grając jako trio. Efektu dodawały kadzidełka na scenie. Równie ciekawe było ambientowo-jazzowe (i chyba to nasza pierwsza styczność z takim połączeniem) Hinode Tapes, które polecamy zarówno tym, co lubią granie techniczne, jak i tym, co lubią chaos i improwizację.

Madvilliany w wykonaniu Omasty okazało się być bardzo przyjemne (choć tu zaskoczenia nie ma - ten kwintet to wirtuozi, którzy bardzo dobrze poradzili sobie z wyzwaniem zagrania tego kultowego albumu na żywo), zarówno jako koncert, jak i przerywnik-chwila odpoczynku przed resztą dnia. A zaledwie godzinę później scenę przejęły punkowe Lambrini Girls. I choć pojawiły się komentarze, że pod względem przekazu i energii mogło być mocniej, to ten koncert był bardzo miłym doświadczeniem, co zresztą potwierdziła spora publika. Nie bez powodu Iggy Pop się nimi zachwycił, bo prawda jest taka, że nie trudno zakochać się w nich od pierwszego usłyszenia.
Oprócz niezwykłej punkowej kobiecej energii przynoszą ze sobą na scenę masę antykapitalistycznych, feministycznych i antypatriarchalnych tekstów, które dla każdego zdenerwowanego słuchacza są pozytywnym mocnym ciosem w serce i przekonania. Po koncercie myśl nasuwa się tylko jedna - czy będzie to Bikini Kill naszej generacji? Duet koncertował m.in. z Idles i mimo, że na pierwszy rzut oka może się wydawać, że to po prostu kolejny zespół ze współczesnej brytyjskiej sceny punkowej, to jest w Lambrini Girls coś wyjątkowego, co sugeruje, że czasy post-Brexit core'u już za nami.

Kultowym klasykiem był z kolei koncert Kombajnu Do Zbierania Kur Po Wioskach i tu zdecydowanie widać, że widownia czekała na ten koncert latami. Nic dziwnego - zespół rozpadł się nagle ponad dekadę temu i zmartwychwstał zaledwie w listopadzie (tu dobry timing ze strony OFFa, chyba, że wiedzieli o czymś zawczasu). My poszliśmy na koncert Kombajnu na żywca i było to bardzo pozytywne zaskoczenie. Wierni fani również zdawali się być zadowoleni. Kilka kroków obok występ dało natomiast brytyjskie Panchiko, których historia jest nieco owiana tajemnicą (z rodzaju tych powstań-rozpadnij się-zyskaj sławę), a sama muzyka to ciekawe połączenie indie rocka, elektroniki, i muzyki typu Internet-core. I znów - ludzie widocznie czekający na ten koncert od lat zaspokoili, zdaje się, swój głód, a ci, którzy o Panchiko usłyszeli po raz pierwszy nie narzekali. Nawet jeśli była to dla nich zaledwie muzyczna ciekawostka.

Nie minęła jeszcze doba, a w internetowo-niezalowym komentariacie już mamy tonę pochwał zdecydowanego mistrza soboty, czyli Have a Nice Life. O ile ciężko dodać coś oryginalnego do morza zachwytów i komplementów, o tyle trzeba się zgodzić, że był to koncert magiczny i dla wielu na pewno najlepszy na całym festiwalu (o ile nie w życiu). Warto odnotować, że zespołowi udało się zrealizować nomen omen ciężkie zadanie zagrania Deathconsciousness na żywo, wybierając raczej shoegazowe aranżacje zamiast starać się za wszelką cenę zrekreować brzmienie albumu (co zresztą jest chyba niemożliwe). Fantastyczny koncert, który na długo zostanie w pamięci. Apokaliptycznego niemal klimatu dodawał gigantyczny tłum, wystający daleko za namiot sceny Trójki, i burza, która rozpętała się niedługo po rozpoczęciu koncertu.

Przyjemnym, bo zarówno z mocniejszymy, jak i lżejszymi momentami, zwieńczeniem dnia był koncert Jamesa Blake'a na scenie głównej. Po raz kolejny oprawa wizualna stała na wysokim poziomie i świetnie komponowała się z muzyką. W drugim narożniku szalało za to Portrayal of Guilt, a teksańczycy pokazali, że szaleć potrafią. Było ciemno, mocno i zdecydowanie nietuzinkowo.
Chociaż nie jest to granie dla każdego, a koncert zgrywał się czasowo z występem jednego z headlinerów, to widownia była liczna i bawiła się przednio. Zwłaszcza powinna ta muzyka spodobać się fanom screamo, ale i grindcore'u czy black metalu.

Przed nami ostatni dzień, który zapowiada się równie ciekawie, co dwa pierwsze.

NO COJES
04/06/2025

NO COJES

Elo Wrocław! W sobotę wpadniemy zagrać pierwszy gig u Was. Razem z nami zamęcą noisowe MĘTY. Wbijajcie do klubu Alive.

🐍

💥📸💥💯🙏🔥👇
07/05/2025

💥📸💥💯🙏🔥👇

Address


Website

Alerts

Be the first to know and let us send you an email when MĘTY posts news and promotions. Your email address will not be used for any other purpose, and you can unsubscribe at any time.

Contact The Business

Send a message to MĘTY:

  • Want your business to be the top-listed Contractor?

Share