05/08/2026
ZANIM POJAWIŁA SIĘ KLIMATYZACJA, BYŁA DOBRA ARCHITEKTURA czyli o tym, jak dawniej radzono sobie z upałami bez prądu.
Kiedy myślimy o dawnych budynkach odpornych na UPAŁY, pierwszym skojarzeniem są oczywiście grube mury. I słusznie — ich duża masa spowalnia nagrzewanie i pomaga stabilizować temperaturę we wnętrzach.
Współczesne budynki powstają jednak w innych technologiach. Na szczęście nie oznacza to, że musimy rezygnować z naturalnych sposobów ochrony przed przegrzewaniem.
Bo grubość ściany to tylko jeden z elementów.
Jestem inżynierem ARCHITEKTURY ŚRODOWISKOWEJ, dlatego NIERUCHOMOŚĆ TRAKTUJĘ JAKO CAŁOŚĆ — nie tylko ściany i instalacje, ale również usytuowanie budynku, jego otoczenie oraz sposób, w jaki wykorzystuje słońce, powietrze, wodę i zieleń.
Cenię rozwiązania proste, dostępne i niewymagające uzależnienia od kolejnego urządzenia.
Ale spokojnie — jestem też wyznawcą złotego środka i lubię komfort. Nie proponuję powrotu do jaskiń ;-) Po prostu nie lubię stosowania technologii tylko dlatego, że jest dostępna — ani traktowania jej jako rekompensaty za nieuważnie zaprojektowany budynek.
Staram się projektować bez skrajności, za to z uważnością. Szukam rozwiązań naturalnych, rozsądnych i dopasowanych do rzeczywistych potrzeb oraz możliwości.
A zatem co jeszcze ma znaczenie oprócz grubości ścian?
Kolor elewacji, orientacja budynku względem stron świata, wielkość, położenie i sposób zacieniania okien, możliwość skutecznego przewietrzania pomieszczeń, zacienione tarasy i dziedzińce, a także obecność wody i roślinności wokół.
Nawet to, jakie drzewa rosną na działce i po której stronie budynku się znajdują, może wyraźnie wpływać na komfort we wnętrzach.
Budujemy inaczej niż dawniej, ale nadal możemy korzystać z tych samych praw natury.
BO NAJLEPSZA ENERGIA TO NADAL TA, KTÓREJ NIE TRZEBA ZUŻYĆ.
A jak jest u Was — latem budynek pomaga utrzymać komfort czy całą pracę musi wykonać klimatyzacja?