07/07/2025
Szybko przyzwyczailiśmy się do głębokich niżówek trwających miejscami nieprzerwanie od roku. We wrześniu 2024 w mediach huczało od rekordowo niskiego stanu wody (wtedy 25 cm) na wiślanym wodowskazie w Warszawie. Historyczny rekord wyniósł 20 cm. Dziś mamy tam już 19 cm i spada. Jest 4 lipca, rekord ponad dwa miesiące wcześniej niż rok temu, drugi rok z rzędu.
Jednocześnie rekordowo niskie stany wód notowane są na licznych wodowskazach na wielu rzekach w centralnej i północno-wschodniej Polsce, kwestią paru dni są rekordy w Polsce południowo-wschodniej gdzie wiele rzek od tych historycznie najgłębszych zarejestrowanych niżówek dzielą 2-3 cm na wodowskazie.
Jakakolwiek (choć w tym roku wyjątkowo niewielka) nadwyżka wody z opadów uciekła dawno rowami, które w dalszym ciągu funkcjonują tak jak 50 lat temu. Na samych terenach leśnych mamy ich ok. 80-100 tysięcy kilometrów.
My na zgodę na podpiętrzenie kilku rowów w projektowanym rezerwacie przyrody czekamy od roku, Nadleśnictwo Janów Lubelski nie może się zdecydować czy warto żeby ktoś wykonał za nich tą niezbędną pracę. Problem będzie wraz ze zmianą klimatu wyłącznie narastał i mówimy o tym od prawie dekady. Oczywiście, przy tak głębokich deficytach wynikających z ogromnego parowania przy upałach, niewielkich opadach itd. niewiele pomoże, ale już dawno powinniśmy walczyć o każde takie niewiele. Póki co z zamkniętymi oczami pędzimy na spotkanie ze ścianą. Bo braki wody w rzekach odczują nie tylko umierające ryby - także elektrownie i wodociągi.