Matka, kijek i szmatka

Matka, kijek i szmatka Cześć! Matka to ja- Luiza mama Henia (mojej muzy). Zapraszam Was do świata pełnego pomysłów na każdy kijek- kawałek drewna i szmatkę- skrawek materiału.

O ile do wielu miejsc mogłabym wracać wielokrotnie to do Paryża chyba już się nie wybiorę 😉
16/07/2025

O ile do wielu miejsc mogłabym wracać wielokrotnie to do Paryża chyba już się nie wybiorę 😉

Kompletnie nie rozumiem fenomenu Paryża. Byliśmy kiedyś sami...nie zachwycił nas. Wróciliśmy z dziećmi, bo Henio chciał. Jest już na tyle duży, że gdzieś już słyszał o słynnej wieży i koniecznie chciał ją zobaczyć. Stwierdziliśmy, że jest to w naszym zasięgu i ok- jedziemy.

Najpierw musieliśmy znaleźć bezpieczny kemping (bazując na opiniach w Internecie). Kemping był na obrzeżach, więc musieliśmy też kupić bilety na komunikację miejską.

Henio był tak bardzo podekscytowany, że początkowo nie za bardzo skupiał się na tym co do Niego mówimy, a Lesio...za każdym razem jak wsiadaliśmy do jakiegoś autobusu lub metra darł się w niebogłosy, bo nigdy wcześniej nie jeździł komunikacją miejską i się bał. Tak samo bał się na przykład wind i tuneli.

Gdy dotarliśmy w okolice Łuku Triumfalnego okazało się, że już jesteśmy zmęczeni tym co wyżej i tym, że wszędzie musieliśmy nosić wózek 🤦 Dookoła jest rondo, na którym kiedyś mój mąż prawie dostał zawału, bo jest tyle pasów ile aut się zmieści, a każdy jeździ jak chce😂 Do tego wszystkiego po tych pasach chodzą ludzie, bo chcą zrobić jak najlepsze zdjęcie😱 A w okolicy jakby nigdy nic chodzą sobie policjanci z karabinami. Dla mnie samo to już było dużo i już się czułam przytłoczona. Dla dzieciaków zresztą też.

Później Pola Elizejskie. W ogóle nie mój klimat. Masa sklepów, masa ludzi, masa śmieci i dym papierosowy. Fajna jest chyba tylko nazwa po francusku i piosenka😂 Ja wiem, że mnie nie stać na te sklepy 😉 Ale nawet jakby było mnie stać to nie po to zwiedzamy świat, żeby łazić po sklepach.

Następna oczywiście wieża Eiffla. No i jak to stwierdził Henio..."to jest sterta metalu". O gustach się nie dyskutuje, ale moja opinia też jest właśnie taka. Nie wiem ile trzeba edycji oryginalnego zdjęcia zrobić, żeby to wyglądało tak jak jest przedstawiane. Wszędzie dookoła są ogrodzenia i jak widziałam jak modelki pozują do zdjęć na tle wieży to zastanawiałam się ile roboty będzie miał fotograf, żeby pousuwać tych wszystkich ludzi, ogrodzenia itp. dookoła. Gdy Henio zobaczył kolejkę do wejścia na górę zrezygnował z wchodzenia i ruszyliśmy dalej. I tutaj też ludzie chcąc mieć jak najlepsze ujęcie łazili po ruchliwej ulicy. Aż miałam dreszcze widząc na przykład, że na środku ulicy stoi wózek z dzieckiem, a rodzice stali kilka kroków dalej i całowali się do selfie na tle wieży 😥

No i tutaj zaczęło się prawdziwa przygoda...poszukiwanie TOALETY...Heniowi zachciało się dwójeczki. Najpierw zobaczyliśmy toi-toia nad Sekwaną...ufff. Chłopacy poszli i Henio stwierdził,że nie da rady...tata tylko pokiwał znacząco głową i powiedział, że aż wystaje 🤮 A tak poza tematem obok tego toi-toia, nad śmierdząca Sekwaną ktoś brał ślub na tle ogrodzonej wieży. I tak sobie wtedy pomyślałam ile teraz ja rzeczy inaczej bym zrobiła przy swoim ślubie😂 Dalej była akurat stacja metra, więc ja z Lesiem zostałam, żeby znowu nie nosić wózka po schodach, a chłopacy poszli szukać...nie było toalety. W końcu zaszliśmy (z naszymi dziećmi restauracje i większość muzeów to istny koszmar) do pierwszej lepszej restauracji i usiedliśmy przy stoliku. Zamówiliśmy coś do picia, a Henio poleciał do łazienki. To była chyba najdroższa kupa w naszym życiu...malutkie piwo, sok i byle jaka mini kawa kosztowały nas ponad 20 euro...w końcu to Paryż co nie?😉

Później wybraliśmy się zobaczyć Katedrę Notre-Dame. W drodze spotkaliśmy zbiegowisko ludzi i zewsząd dookoła zaczęły zjeżdżać się służby...trochę się wystraszyliśmy, bo w takich miastach różne rzeczy się dzieją, ale z tego co zrozumieliśmy chwilę wcześniej ktoś skoczył z mostu do Sekwany. Przedostaliśmy się przez tłum, ominęliśmy służby i poszliśmy dalej, żeby Henio nie musiał być ewentualnie świadkiem czegoś nieprzyjemnego. I w tym momencie już prawie całkiem mieliśmy zepsuty dzień. Jakoś musieliśmy wytłumaczyć Heniowi co się wydarzyło i dlaczego nie chcemy, żeby sobie popatrzył skoro wszyscy patrzą. No nie było to przyjemne doświadczenie, a tłumaczenie czemu ktoś miałby nie chcieć żyć i czy uda się tego człowieka uratować było najzwyczajniej w świecie smutne. A gdy dotarliśmy do katedry...wszystko było zagrodzone, bo remont po pożarze wciąż trwał. No i też wyglądało to zupełnie inaczej niż na zdjęciach w internetach.

Lesio był po drzemce, byliśmy najedzeni i mieliśmy ze sobą jakieś przekąski, ważne jeszcze bilety na komunikację, a do nocy zostało jeszcze trochę, więc postanowiliśmy jeszcze pojechać do Bazyliki Sacre Coeur. Ostatecznie był to chyba najfajniejszy punkt wycieczki, ale...nie bez przygód 😂

Przeciętny człowiek do bazyliki dociera metrem, idzie turystyczną dzielnicą, wjeżdża i zjeżdża sobie windą i podziwia widoki😉 Ale nie my😂 Nasz przewodnik vel "trzymacz mapy" (tata) wybrał, według Niego, najbliższą bazyliki stację metra. Już wysiadając było trochę dziwnie, bo s*f jak to w Paryżu, ale wszędzie były powyłamywane bramki. Wychodząc ze stacji (oczywiście po schodach taszcząc wózek) nagle otoczyła nam masa ludzi krzyczących między sobą i sprzedających coś. I nie jestem rasistką, ale dało się zauważyć, że trafiliśmy najzwyczajniej w świecie do dzielnicy czarnoskórych imigrantów. Grupki mężczyzn stały wszędzie przy ulicy. Było bardzo dużo salonów fryzjerskich i tam to dopiero tętniło życie. Trochę poczułam się jak w filmie. I nie tyle czułam się nie na miejscu, ale wiedziałam, że coś jest nie tak, bo nie widać tam było poza nami żadnych turystów. Później okazało się, że wysiedliśmy po prostu nie tam gdzie trzeba i wiecie co było najgorsze...do bazyliki wszyscy mogli wjechać windą lub ewentualnie wspiąć się po schodach, a my musieliśmy tymi uliczkami z samego dołu na samą górę gdzie stoi bazylika wspiąć się z wózkiem 😂 Oj...nie było lekko.

Z ulgą wróciliśmy na kemping. Następnego dnia mieliśmy wybrać się do Disneylandu, ale miało cały dzień lać, a poza tym Paryż już tak nas rozczarował, że mieliśmy ochotę uciec, a że Henio podzielał naszą opinię zdecydowaliśmy się nie kupować kolejnej doby na kempingu. Na wszelki wypadek, żeby nie było żali wyszukaliśmy w Internecie jakieś relacje z Disneylandu, żeby puścić Heniowi i pokazać jak to mniej więcej wygląda. Stwierdził, że to nie Jego klimat. Najbardziej chyba mi było szkoda, bo sama nigdy nie byłam, ale stwierdziłam, że nie będę nalegać za wszelką cenę, bo w razie rozczarowania będzie na mnie😂 50 razy zapytałam czy na pewno nie chce i rano uciekliśmy.

Gdy po jakimś roku ponownie byliśmy w okolicach Paryża i padła propozycja zajechania to krzyczeliśmy z Heniem, że wysadzimy kierowcę jeśli zbliży się w tamtym kierunku.

P.s. ja wiem, że kulturalni ludzie w Paryżu chodzą też po muzeach, ale my niestety musieliśmy kultury się wyrzec, bo na pewno by nas tam długo popamiętali...Już próbowaliśmy ukulturalniać nasze dzieci. I o ile Henio w interesujących Go tematach skorzysta to w takich, które Go nie interesują uprzykrzy, a Lesio...urodził się bez grama kultury w tej kwestii😂 Myślę, że jeszcze przyjdzie na to czas😉

Nie wiem czy to znacie...niby wszystko macie i na codzień tego za bardzo nie doceniacie, aż nagle okazuje się, że nie ma...
03/07/2025

Nie wiem czy to znacie...niby wszystko macie i na codzień tego za bardzo nie doceniacie, aż nagle okazuje się, że nie ma nic cenniejszego niż zdrowie.

Jest mi ciężko ostatnio. Moje nieustabilizowane życie jest jeszcze bardziej ekstremalne niż zwykle.

Moje dzieci wolą chodzić boso, niż w butach; wolą chodzić poboczami lub polnymi i leśnymi drogami, niż chodnikiem; wolą bawić się piachem, błotem, trawą pod gołym niebem, niż super zabawkami w przytulnym pokoju; wolą mieszkać w kilku metrach kwadratowych, niż w kilkudziesięciu. No i ja mimo dylematów i mojego osobistego dyskomfortu staram się im to zapewnić. Sama mam obecnie 3 sukienki, kilka par dresów i t-shirtów i też zdarte pięty od chodzenia boso, ewentualnie nakładam rozpadające się już klapki z Decathlona. Brakuje mi moich kolorowych sukienek, moich pasji, przestrzeni i czasu tylko dla siebie i wielu innych wygód, które dotychczas były oczywiste. Żyjemy jak na biwaku...tylko nie mamy terminu powrotu. Ale wiem, że to się skończy i będzie czas kiedy wszyscy będą zadowoleni. Oni będą nadal mieli to co mają, a ja będę miała wszystko to czego teraz tak bardzo mi brakuje.

Mimo tej świadomości pozwalam sobie na takie ponarzekanie, czasem nawet sobie popłaczę i spróbuje negocjować powrót do normalnego domu. Szczerze mówiąc...po codziennym survivalu kompletnie nie myślę o tym co się dzieje dookoła. Jestem tak bardzo offline jak chyba w czasach, kiedy internet był w kafejkach. Czasem dzieci wcześniej padną i mam chwilę na scrollowanie...o ile ogród jest podlany, gary umyte i przestrzeń ogarnięta, żeby się o nic nie potykać.

I dzisiaj nagle takie BUM!!! Jak obuchem w łeb. Dominika- przepiękny człowiek, cudowna wróżka, dzielna mama, którą poznaliśmy z Heniem dawno, dawno temu i która zaraziła nas swoją pasją potrzebuje wsparcia w drodze po zdrowie.

Bardzo proszę - puśćcie w świat tą wiadomość♥️ Niech energia, którą Domi zawsze tryskała wróci do Niej w zwielokrotnieniu♥️♥️♥️

Cześć Moi Ludzie. Melduję co u mnie. Ostry zakręt przede mną. Do tej pory rakieta leczenia onko leciała prosto po zdrowie. Niestety w ciągu dwóch tygodni tak wiele się zmieniło. Choroba mi nie odpuszcza i choć radzę sobie w niej tak dzielnie i dobrze to jest ten moment w którym dla systemu zdrowia stałam sie pacjentem źle rokującym i wypadłam z programu lekowego. Powoli w Polsce kończą się dla mnie możliwości leczenia. Musze więc ruszyć w świat by znaleźć dla siebie dobre leczenie. Będzie wymagało wielu środków dlatego znów proszę Was o wsparcie i pomoc. Tyle ile możecie. Symboliczna złotówka lub dobra myśl wysłana w moim kierunku. Będę Wam dziękować swoim dobrym i zdrowym życiem. Zawsze z miłością 🩷Domi

https://www.raknroll.pl/podopieczni/dominika-fenicka/

Olsztyn❗ Last minute‼️ Musieliśmy zrezygnować i zwolniliśmy miejsca. Bardzo, bardzo polecam♥️https://www.facebook.com/sh...
26/06/2025

Olsztyn❗ Last minute‼️ Musieliśmy zrezygnować i zwolniliśmy miejsca. Bardzo, bardzo polecam♥️

https://www.facebook.com/share/p/19Rih57pPu/

Nasz Uniwersytet Ludowy Humanus zaprasza na :
KURS PSZCZELARSKI – TWOJA DROGA DO WŁASNEJ PASIEKI! 🐝
Z pasji do natury i troski o pszczoły – zapraszamy na wyjątkowy kurs pszczelarski prowadzony przez praktyków i pasjonatów: Marcina Pycia oraz Płonka Natalia Załęska-Pyć ❣️
📅 Terminy spotkań:
🔸 27 czerwca
▪ Wprowadzenie do pszczelarstwa
▪ Biologia i zachowanie pszczół
🔸 28 czerwca
▪ Sprzęt i wyposażenie pasieki
▪ Praca z ulem i rodziną pszczelą
🔸 29 czerwca
▪ Pozyskiwanie miodu i produktów pszczelich
▪ Gospodarka pasieczna w rytmie pór roku
🔸 25 lipca
▪ Produkty pszczele i ich właściwości
▪ Choroby pszczół i profilaktyka
🔸 26 lipca
▪ Interwencje w ulu, zdrowie pszczół
▪ Ocena stanu rodziny pszczelej, przygotowanie do zimowli
📘 Zakres kursu – 24 godziny szkoleniowe
✔ 12 godzin teorii- Galeria wARTe Świeczki, ul. Dąbrowszczaków 3, Olsztyn
✔ 12 godzin praktyki w pasiece- Podleśna- zapewniamy dojazd😍
🎯 Dla kogo?
→ Dla osób początkujących
→ Dla każdego, kto pragnie świadomie i odpowiedzialnie prowadzić własną pasiekę
→ Dla miłośników przyrody i lokalnych produktów pszczelich
🌿 Dlaczego warto?
✅ Wiedza od ekspertów z doświadczeniem praktycznym
✅ Bezpośredni kontakt z pszczołami – bezpiecznie i z szacunkiem
✅ Kompleksowy program: od podstaw po sezonowe prowadzenie pasieki
✅ Przyjazna atmosfera i wsparcie na każdym etapie nauki
📌 ZAPISY DO 24 CZERWCA 2025
Liczba miejsc ograniczona, kurs jest BEZPŁATNY!
📞 Skontaktuj się z nami tel. 739 151 640 lub mailowo: [email protected]
Razem zadbajmy o przyszłość pszczół i lokalnej bioróżnorodności! 🍯
Projekt sfinansowany z Narodowy Instytut Wolności - Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego ze środków Programu Wspierania Rozwoju Uniwersytetów Ludowych na lata 2020-2030

Moje życie od dłuższego czasu jest takie "niby" slow, "niby" bardzo proste i skromne...Ale z dwójką dzieci na pokładzie ...
16/06/2025

Moje życie od dłuższego czasu jest takie "niby" slow, "niby" bardzo proste i skromne...Ale z dwójką dzieci na pokładzie 24h/24h i w stylu życia w jakim od kilku miesięcy (znowu, a jednak zupełnie inaczej😉) funkcjonujemy, dni przeciekają przez palce, a wieczorami lub wręcz nocą padam ze zmęczenia ostatkiem sił człapiąc, żeby zamieszać nastawione octy...wszystko takie "niby" slow, a zawsze kończy się tak, że przypominam sobie coś o czym pomyślałam rano i zapomniałam zrobić i włącza się nocna zmiana😂

Dlatego korzystam z każdej okazji, żeby się wyrwać 😂 Sama nie umiem sobie zorganizować odpoczynku, bo kończy się to zazwyczaj jakimś mydłem, albo powidłem...Myślę, że mamy na podobnym etapie życia zrozumieją bez dodatkowego tłumaczenia o co chodzi😉

Wczoraj wyruszyłam w cudownym towarzystwie w kulinarną podróż po Warmii...i nie była to po prostu wyprawa na obiad. Była to wyprawa, która wniosła dużo refleksji do moich planów i podejścia do miejsca, które "budujemy" z mężem i dzieciakami od kilku lat. Odwiedziłyśmy nie tylko miejsca, ale przede wszystkim ludzi, którzy podzielili się z nami kawałkiem swojego życia i ugościli jak księżniczki. Wszystko czego wczoraj skosztowałyśmy było od podstaw stworzone przez te niesamowite osoby...z własnych upraw, hodowli i z sercem. 4 przystanki, a każdy pełen nowych smaków i emocji. Na pewno nie traficie tam przypadkiem, albo po drodze 😉 Bez świetnego przewodnika Joanna Barchetto taka wycieczka byłaby niemożliwa 😍 Dziękuję i polecam Wam taką przygodę ♥️

P.s. Szczerze mówiąc nie powinnam przebywać w takim towarzystwie, bo zarażanie pasją i nowe przepisy sprawiają, że boję się, że nie starczy mi życia, żeby wszystkiego spróbować 🤣

Halo Olsztyn!!!Głosowaliście już w OBO?Jeśli nie to zachęcam😉https://glosujobo.olsztyn.eu/ Jeśli nie macie faworyta to b...
11/06/2025

Halo Olsztyn!!!

Głosowaliście już w OBO?

Jeśli nie to zachęcam😉

https://glosujobo.olsztyn.eu/

Jeśli nie macie faworyta to bardzo prosimy o 3 punkciki na projekt osiedlowy nr 36😁 To jest nasza ulubiona biblioteka, z której mój mały mol książkowy baaardzo korzysta i ja zresztą też i zasługują na taką motywację🙂

Weź udział w Olsztyńskiego Budżetu Obywatelskiego. Masz wyjątkową możliwość decydowania o tym, na co zostaną wydane środki publiczne oraz realną szanse aby poprawić swoje najbliższe otoczenie.

Kto mi wyjaśni fenomen Paryża?😉
31/03/2025

Kto mi wyjaśni fenomen Paryża?😉

Dawno temu, gdy podróżowaliśmy jeszcze bez dzieci "zaliczyliśmy" Paryż. Nie zachwycił nas, do tego byliśmy autem osobowym, którym mój mąż wpakował się dwa razy na rondo dookoła Łuku Triumfalnego i stwierdziliśmy, że nigdy więcej😂 No, ale Henio bardzo chciał zobaczyć Paryż, a szczególnie słynną wieżę. Poza tym mieliśmy pojechać do Disneylandu, więc trochę głupio byłoby nie wpaść do Paryża przy okazji. Znaleźliśmy więc camping, z którego były połączenia komunikacją miejską i do Paryża i do Disneylandu. W dużych miastach, w sytuacjach, w których nie ma nas cały dzień "w domu", a szczególnie biorąc pod uwagę to, że kamper nie był nasz, nie zdecydowalibyśmy się zostawić auta na jakimś parkingu, albo gdzieś na dziko. Tym bardziej w Paryżu.

I zanim opiszę jak wyglądała nasza wycieczka po Paryżu to zapytam...czy i czym zachwycił Was Paryż? Bo ja wciąż nie rozumiem fenomenu i pewnie nie zrozumiem, bo nawet jak będzie "po drodze" to raczej ominiemy😂

W "poprzednim" życiu byłam baaardzo zorganizowana, a odkąd mam dzieci to ciągle improwizuję, a w podróżach to już w ogól...
25/03/2025

W "poprzednim" życiu byłam baaardzo zorganizowana, a odkąd mam dzieci to ciągle improwizuję, a w podróżach to już w ogóle😂

A od dzisiaj możemy myśleć o kolejnej podróży 😉 Egzaminy zaliczone- Henio skończył 2 klasę i już mamy wakacje!😍
13/03/2025

A od dzisiaj możemy myśleć o kolejnej podróży 😉 Egzaminy zaliczone- Henio skończył 2 klasę i już mamy wakacje!😍

"Luksus" i "wypoczynek"...
06/03/2025

"Luksus" i "wypoczynek"...

03/03/2025

Kolejnego dnia dotarliśmy do miejscowości Konopiste. Jest tam muzeum Jawy, w którym kiedyś byliśmy jak jeszcze nie było chłopaków i chcieliśmy pokazać je Heniowi. Muzeum tak jak pole kempingowe dzień wcześniej było zamknięte 😂

Mimo to zostaliśmy na noc na parkingu przy zamku i nawet bez muzeum bardzo fajnie można spędzić tam czas. Przy samym parkingu jest taka mini zapora wodna i dreptające ptactwo. Kawałek dalej jest myśliwska restauracja i zagroda z jeleniowatymi, które można dokarmiać (mądrze). Na terenie wokół zamku są ogrody, las, naturalne place zabaw, ścieżki sensoryczne, takie manipulacyjne tablice edukacyjne...miejsce bardzo w guście naszych dzieciaków 😉 A sam zamek też bardzo urokliwy, ale najbardziej zachwycały chodzące luzem pawie i fosa, w której mieszka sobie niedźwiedź 🐻

Tutaj też znaleźliśmy pierwszy kamyk. W różnych krajach ludzie malują kamienie i zostawiają je w różnych miejscach. Później ktoś znajduje taki kamyk i przenosi go w inne miejsce. I tak sobie krążą i sprawiają radość 😉

Takie wspomnienia uświadamiają mi, że najwięcej takiej autentycznej radości dają małe, pozornie bardzo proste rzeczy. Obcowanie ze zwierzętami, kontakt z naturą, znalezienie kamyka...

Przypomniało mi się, że kiedyś gdzieś się wybraliśmy, była piękna wiosna i kompletnie nie pamiętam gdzie jechaliśmy, ale pamiętam, że był remont drogi i obok była taka odgrodzona łąka. Staliśmy sobie w korku i tak sobie patrzyłam na tą łąkę i pomyślałam, że brakuje tylko, żeby jakaś sarna teraz tam sobie biegała i wyobraźcie sobie, że nagle przez tą łąkę przebiegła sarenka😂 Serio! Do tej pory jak wspominam o tym mężowi to potwierdza, że nie wymyśliłam sobie tego. No i niby nic takiego, a po wieeelu latach wspominam to jako mega radochę😍 Zapamiętałam moją intencję i sarenkę, która była jej spełnieniem a nic nie pamiętam z tego wyjazdu...🤣

Takie nasze "all inclusive" podróże.P.s. pamiętam jak przed wyjazdem na urlop w Rumunii poszłam do kosmetyczki i zapłaci...
21/02/2025

Takie nasze "all inclusive" podróże.

P.s. pamiętam jak przed wyjazdem na urlop w Rumunii poszłam do kosmetyczki i zapłaciłam majątek za jakieś zabiegi, maseczki itp. na stopach, a później tak zdeptałam te "luksusowe" racice😂

20/02/2025

W podróży do Rumunii pokonaliśmy prawie 7000 km w 17 dni i do pewnego momentu była to nasza ostatnia tak długa i wspólna podróż.

Na świecie pojawił się Henio, zmieniliśmy auto i jeździliśmy wciąż, ale były to już krótsze dystanse. Czasem spaliśmy w aucie, ale było ciasno i częściej braliśmy nocleg. Ze względu na to, że nie umiemy usiedzieć za długo w jednym miejscu dla mnie to był koszmar i odechciało mi się wyjazdów. Co innego jeździć we dwoje z kilkoma najpotrzebniejszymi rzeczami, a co innego z dzieckiem i połową dobytku na wszelki wypadek i przepakowywanie się co kilka dni. Mój mąż czasem wyjeżdżał sam, ale też stwierdził, że dłuższe, samotne podróż to nie to samo co wspólne przeżywanie.

Później bociany podrzuciły Lesia i okazało się, że jednak ciągnie nas do uciekania z domu i mimo ogromu obowiązków (dla mnie sam fakt bycia mamą dwójki dzieci 24/24 sprawia, że czas przecieka mi przez palce) postanowiliśmy podróżować. Mały Lesio na cycku, większy Henio w edukacji domowej, wieczny remont starego domu, ogarnięcie mieszkania, które jest odskocznią od bałaganu, do pewnego czasu ciągnęłam jeszcze firmę, a gdy przestałam trzeba było odrobinę zaciskać pasa i jeszcze więcej robić "sama", a w tym ogród, przetwory, zioła, kosmetyki, szycie. Lumpeksy to ogromna oszczędność, ale kasy, bo czasu też na to trzeba sporo. Gotowanie dla moich dzieci wygląda jak przygotowanie posiłku dla gości weselnych. Żeby nie czuć się "tylko" mamą wiecznie zapisuję się też na różne kursy, warsztaty, wykłady i spotkania...Itd...jak chomik w kołowrotku😂 Sami sobie to robimy, a jednocześnie nie wyobrażamy sobie inaczej🤷‍♀️

Pewnego razu wypożyczyliśmy kampera i z " jakimś" planem, który był dość podatny na modyfikację ruszyliśmy, a właściwie uciekliśmy od wszystkiego...od wszystkiego oprócz od dzieci😂

Adres

Olsztyn
10-461

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 08:00 - 20:00
Wtorek 08:00 - 14:00
Środa 08:00 - 14:00
Czwartek 08:00 - 20:00
Piątek 08:00 - 12:00

Telefon

+48504413825

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Matka, kijek i szmatka umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Matka, kijek i szmatka:

Udostępnij

Kategoria